Pisać każdy może. Jest w tej idei coś pięknego. Niespełniona gospodyni domowa, młody student bez większego doświadczenia, czy człowiek biznesu, który cały dzień żyje pracą, a wieczorem może tworzyć dzieło życia - wszyscy oni mogą zabłysnąć talentem. Kto wie, być może raz na zawsze zmienić oblicze literatury. Nie trzeba kończyć wielkich szkół, mieć protektoratu królów, poszukiwać mecenasów. Po prostu usiąść i pisać, a potem książkę zatytułować i gotowe. Można swoją pracę wysłać do wydawnictw i czekać na odpowiedź.
Brzmi to pięknie, aż chce się iść do księgarni. Problem pojawia się dopiero, kiedy stoimy przed półkami i ku naszemu zdziwieniu, w bestsellerach znajdujemy książki znanych i często wcale nie lubianych gwiazd. Zresztą wcale nie trzeba udawać się do sklepu, bo „co lepsze” fragmenty z pewnością pojawiły się już w sieci.
